Get Adobe Flash player

Strefa komfortu – czym jest?


Każdy człowiek podświadomie kierowany jakby autopilotem dąży do swojej „strefy komfortu” czy tego chce czy nie. Czym to jest spowodowane? Jako dziecko rodzimy się i nie mamy żadnych ograniczeń. Dziecko odważnie poznaje świat chcąc wszystkiego dotknąć i spróbować. Rodzice ciągle pilnują aby nie zrobiło sobie krzywdy. Przez brak cierpliwości często narzucają więcej ograniczeń niż powinni. Nie pozwalają doświadczać narzucając swoje doświadczenia. Uwarunkowania wychowania domowego, przedszkolnego, dalszej edukacji oraz otoczenia w którym żyjemy programują nas z zewnątrz. Podświadomość rejestruje i autopilot zaczyna działać: nawyki, przekonania, bezpieczeństwo, CIEPŁO, spokój, stabilizacja, wygoda, przewidywalność, posiadanie, znany krąg znajomych. Dodatkowo bombarduje nas programowanie mediów i otoczenia, że zmiany są złe! W tym przekazie poza strefą komfortu jest niebezpieczeństwo czyli: ryzyko, samotność, strach, wysiłek, inność, ryzyko odrzucenia, ryzyko porażki, niepewność, możliwość straty, lęk przed krytyką itp. Niestety ten przekaz, który nas programuje jest nieprawdziwy. Bo skoro zmiana jest nieznanym to skąd takie przekonania? Przecież zmiana może być czymś wspaniałym i odkrywczym. Jeżdżenie ciągle tą samą drogą nie zaprowadzi nas do nowych miejsc. Już Platon przekazał, że „Zmiana to jedyna stała rzecz Wszechświata”. A wyjście ze „strefy komfortu” to właśnie zmiana czyli doświadczanie życia. Wbrew temu co słyszymy i zostaliśmy zaprogramowani, zmiana może być bardzo pozytywna. Jednak trudno walczyć z „programem” w naszej podświadomości. Mocną emocją która utrzymuje nas w granicach strefy jest lęk przed tym co jest poza nią. Sposobem aby go nieco osłabić jest … zdobycie wiedzy. Obniżenie go do poziomu przy którym jesteśmy w stanie go pokonać zbliża nas do decyzji. W morsowaniu wychodzimy poza strefę komfortu, a dokładniej poza strefę komfortu cieplnego. Jest to najprostsza forma, odczucia psychicznego wyjścia poza strefę poprzez oddziaływanie fizyczne. Widząc przez kilkanaście lat wiele osób, które najpierw się przyglądały a potem same zaczęły zimowe kąpiele dostrzegam wspólny mianownik osób wahających się. Czynnikiem który miał największy wpływ na decyzję takich osób była wiedza, uzyskiwanie odpowiedzi na pytania i kontakt bezpośredni z osobami przed i po morsowaniu. Było to jakby potwierdzeniem, że poza strefą komfortu wcale nie jest tak źle jak głosi większość. Nie jest również takie straszne – „strach ma wielkie oczy”. Uzyskanie odpowiedzi na pytanie: jak tego dokonać? – stawało się kluczowe. Wystarczyło posiąść trochę wiedzy i podjąć decyzję, a potem zrobić TO
Strefa komfortu to nasze własne ograniczenia! Ukształtowane przez innych i zasilane strachem. Cdn.

Decyzja! To my decydujemy o wszystkim w swoim życiu

Decyzja – to my sterujemy naszym życiem i tym co nas spotyka
Ostatnio usłyszałem pytanie „ kto uważa że to co się dzieje w naszym życiu w 100% zależy od nas samych?”. Zawahałem się, bo w tym momencie uważałem, że tak nie jest. Po dłuższej chwili namysłu odpowiedziałem twierdząco.
Uświadomiłem sobie na podstawie morsowania, jak wielu ludzi których spotykałem mówili „no coś ty, w życiu nie wejdę do takiej wody”, a potem takie osoby widziałem w przeręblu z „bananem” na twarzy . Czyżby to było już ich kolejne życie ?. Za każdym razem u podstaw naszego działania jest NASZA decyzja. Nawet jak pozwalamy się „namówić” to też jest nasza decyzja, która jest zgodą. Jeśli mówisz, że nie dasz rady wejść do takiej wody – MASZ RACJĘ. Jeśli mówisz że chcesz spróbować i dasz rady wejść też – MASZ RACJĘ. Twoja świadoma decyzja daje sygnał i następuje wykonanie. Jesteśmy tak doskonale skonstruowani, że ciało i podświadomość są gotowe do wykonywania naszych decyzji. Na podstawie zdjęć termowizyjnych, które robimy widać, że ciało każdego człowieka jest gotowe do obrony przed zimnem. Steruje tym nasza podświadomość. Tak jak oddechem w czasie snu, mruganiem powiek, biciem serca, utrzymaniem równowagi na rowerze i wielu innymi mechanizmami. Kiedy świadomy umysł jest zajęty czymś innym „lecimy na autopilocie”. Morsowanie jest to wprowadzanie nowego programu do umysłu świadomego, nowy nawyk. Możesz wprowadzić go w swoje życie jako zupełnie nowy lub zastąpić stary nawyk którego chcesz się pozbyć. Tak czy siak to Twoja decyzja! 
Czasami ma na nią wpływ lęk, brak wiedzy i wygoda do której łatwo się przyzwyczajamy. Dlatego aby się rozwijać trzeba podjąć decyzję o wyjściu ze swojej „strefy komfortu”. Trudno znaleźć lepszy przykład niż morsowanie na to – czym ona jest. Morsowanie to bardzo dobry trening podejmowania decyzji i regularnego sprawdzania jak to jest wyjść ze „strefy komfortu”. Doświadczysz też uczucia jakie towarzyszy Ci w procesie decyzyjnym, jak czujesz się ze swoją decyzją przed, w trakcie i po.
Szczęście to miałeś/aś kiedyś, na początku wygrywając bieg milionów plemników, a potem reszta w 100% zależy od Ciebie. Każdego dnia podejmujesz DECYZJE w tych drobnych i w tych poważnych sprawach. Pamiętaj Ty decydujesz i zawsze masz jakiś wybór.

Morsowanie a Rozwój Osobisty

Witaj czytelniku! Po dłuższej przerwie spowodowanej ogromem wydarzeń w środowisku morsowym w Polsce, które powodują dynamiczny rozwój społeczności wracam do dzielenia się doświadczeniami.
Rosnące zainteresowanie morsowaniem pokrywa się z rosnącym zainteresowaniem rozwojem osobistym. Ta obserwacja skłoniła mnie do przyjrzenia się co stoi u podstaw rozwojowych trendów w obu dziedzinach. Pierwszy wniosek jaki płynie z otoczenia jest taki, że w erze konsumpcji jakby rynek się nasycił. Niewiele więcej można wyprodukować i sprzedać. Może dlatego każdy kto jest otwarty, nie ma już wielu nowych rzeczy materialnych do skonsumowania i zaczyna otwierać się na siebie i na innych. Przez ostatnie 25 lat w Polsce nadrabialiśmy stracony czas w dobrach materialnych tracąc równowagę w rozwoju. Również uzewnętrzniły swoje słabości dotychczasowe autorytety i instytucje np. kościelne. To razem spowodowało, że brakowało przestrzeni do realizacji potrzeb rozwoju osobistego. Utrata wartości i rozmycie autorytetów pokrywa się z moim rozwojem w ciągu ostatnich 15 lat w dziedzinie morsowania. Te lata doświadczenia, wiedza naukowa oraz praktyka w jej przekazywaniu umożliwia łączenie tych dwóch obszarów ze sobą. Odniesienie tego co przekazują takie autorytety jak Bryan Tracy, Harv Eker i wielu innych do morosowania jest wręcz imponująco spójne. Kluczem do odnoszenia sukcesów w życiu jest mentalne wyjście ze „strefy komfortu”. Dokładnie tym samym jest decyzja i pierwsze wejście do przerębla. Czyli najpierw jest decyzja w głowie (bo ciało jest gotowe cały czas), potem fizyczny efekt, a przez odczuwanie cielesne wpływ znów na głowę jako informacja zwrotna. Ten temat łączenia morsowania z rozwojem osobistym będzie się w tym sezonie ciągle pojawiał. Życzę miłej lektury i co najważniejsze DOŚWIADCZANIA! ;) Na początek jeden z najpiękniejszych materiałów video o morsowaniu. Uroku dodaje klimat jaki stworzyła natura. Warunki pogodowe: temperatura wody +5, temperatura powietrza -14, do tego bezwietrznie i słonecznie. Urok miejsca dopełnia całości ;)

No to można zaczynać ;)

Nareszcie, mimo wcześniejszych zanurzeń dopiero w ostatnią niedzielę temperatura wody pozwoliła na prawdziwe morsowanie. 7 stopni woda, 4 powietrza, mało sprzyjająca wilgotność 55%, ale już można było odczuć właściwą reakcję organizmu. Delikatne pieszczoty wody „igiełki” chwilę po wejściu a później już tylko delektowanie się chłodem i „produkcją” endorfin (czyli uśmiechu widocznego twarzach wszystkich kąpiących). Początek prawdziwego morsowania był również szczególny ze względu na rozpoczęcie kolejnego cyklu badań wspólnie z kadrą naukową AWF Kraków. Grupy badanych morsów podzielone były według zagadnień 1. Tylko morsowanie 2. Sauna + morsowanie. Na pierwsze wrażenie doświadczonych morsów kąpiel w zimnej wodzie po saunie jest krótsza a organizm szybciej się wychładza ze względu na opóźnioną reakcję obronną na chłód. Wniosek: przygotowując się do wyczynów morsowych (przepływanie dłuższych dystansów lub generalnie dłuższe przebywanie w zimnej wodzie) nie należy mieszać morsowania z sauną. Saunowanie z morsowaniem najlepiej stosować w zupełnie innym dniu jako odrębną praktykę.

Sauna i morsowanie – frajda ;)

Temperatury: woda +1,0; powietrze +1,5; wilgotność 75%; prędkość wiatru 0,5m/s; grubość lodu ok. 7 cm; sauna 100 stopni C ;)

Dziś była wspaniała niespodzianka ;) na zapleczu nowego kąpieliska jest sauna. Właśnie dziś mieliśmy okazję otrzymać dostęp w klubowym prezencie ;) było super. Zimna kąpiel i prosto z przerębli do sauny i tak na zmianę. Rzadka możliwość aby w pobliżu kąpieliska morsowego była sauna.
Odnosząc to do morsowych doświadczeń mogę z całkowitą pewnością stwierdzić, że wejście do zimnej wody po saunie nie jest morsowaniem. To zupełnie inna reakcja organizmu na zasadzie potrzeby równoważenia temperatur i nie stanowi wyzwania dla ciała i psychiki. Chwalić należy każdego kto korzystając z sauny robi również zimną kąpiel, jednak to nie morsowanie. Jak słusznie zauważył jeden z kolegów Morsów najlepiej nie mieszać takich praktyk ze sobą. Całkowicie się z nim zgadzam, w jednym dniu można korzystać z sauny i naprzemiennych zimnych kąpieli a w innym dniu tylko morsować. Taka praktyka jest najzdrowsza i nie zakłóca się wzajemnie jedno i drugie. Zwłaszcza jeśli chce się odnosić korzyści zdrowotne z jednego i drugiego.

Pływanie z krą

Z niecierpliwością wszystkie morsy i foczki oczekują upragnionego lodu i przerębla. Nie ma wyjątków zarówno Ci z doświadczeniem jak i pierwszoroczniacy ;) . Przerębel i „ta” temperatura wody (najczęściej od 0,5 do 3 stopni C), sprawiają najwięcej frajdy i nic w morsowaniu tego nie zastąpi. Wszystko jest super, temperatury, rozgrzewka przy wycinaniu przerębla, wchodzenie i wychodzenie z wody a nawet skoki. Natomiast schody zaczynają się jeśli lód i kra pojawia się w wodzie płynącej. Takich okazji nie ma wiele, dlatego warto korzystać z każdej. Uczestnicząc regularne w imprezach morsowych na Wiśle zarówno w Warszawie jak i w Krakowie mogę potwierdzić, że takie pływanie jest najtrudniejsze. To co widać z brzegu lub mostu zupełnie tracimy z oczu będąc w wodzie. Z poziomu oczu pływaka płynąca kra jest praktycznie niewidoczna, co innego jeśli są to bryły mieszaniny lodu ze śniegiem lub gruba kra o wystającym z wody kształcie. Jeśli kra jest świeża i płaska, zbyt szybkie płynięcie kończy się ranami i siniakami, a zanurzanie głowy do krytej żabki robi się zwyczajnie niebezpieczne. Podobnie z kraulem lub stylem grzbietowym. Bezpieczeństwo i ostrożność ponad wszystko bo w takich warunkach jeszcze trudniej jest nieść jakąkolwiek pomoc. Co prawda działa znieczulenie wynikające z obkurczonych naczyń krwionośnych ale to głównie pomaga przy delikatnych rozcięciach skóry ;) Natomiast doświadczenie takiego morsowania można potraktować jak pewien rodzaj wtajemniczenia niedostępnego dla wszystkich. Trzeba je zdobyć samemu tylko wtedy daje prawdziwą satysfakcję oraz uczy pokory nawet doświadczonych Morsów i Foczki. Zwłaszcza na drugi dzień kiedy czuć siniaki pod bokami a w wodzie zupełnie niewinnie płynęła nieduża kra ;) Jest to inny wymiar morsowania po którym każdy czuje się pewniej i wie na co go stać ale i czego lepiej nie robić ;) Polecam każdemu!

No to jedziemy z tym Smoczkiem ;)

Smoku co Ty na to ;)

Morsowanie a chorowanie

Morsowanie a chorowanie temat na czasie ;) pojawiają się pytania więc opiszę dla wszystkich.

Moje doświadczenie z infekcjami jakie krążą wokół jest potwierdzone przez kilka sezonów.
Każdy z nas jest narażony i styka się z różnymi infekcjami na co dzień w tym również Foczki i Morsy. Ostatnio pojawiła się taka niechciana „Pani Infekcja” w moim organizmie. Od lat nie stosuję żadnych antybiotyków (jedno dawkowanie zakwasza organizm na kilka miesięcy, a zakwaszenie leży u podstaw rozwoju kilku powszechnych chorób cywilizacyjnych), wykorzystuję domowe sposoby których podstawą jest morsowanie, czosnek, cebula, cytryna, zielona herbata, żółtka jaj.

O ile pozostałe są znane i dawno odkryte o tyle nikt nie napisał jak stosować morsowanie. Mój sprawdzony sposób jest następujący: w pierwszy dzień kiedy odczuwam dyskomfort i mam sygnał, że „coś” zaczyna się do mnie dobierać (drapanie w gardle, ból głowy, lekkie osłabienie, dla każdego jest jakiś sygnał rozpoznawczy) tego samego dnia jadę się wykapać. Każdy z nas takie sygnały otrzymuje od swojego organizmu, nie wolno ich lekceważyć. Bardzo ważne aby kąpiel była w pierwszym dniu kiedy infekcja nie złapała jeszcze mocnych przyczółków na „nowym terenie”. Kąpiel powinna być o połowę krótsza niż zwykle. Co ona powoduje?
Morsowanie uruchamia i mobilizuje do działania w ciągu kilkunastu sekund cały obwodowy układ odpornościowy, który robi w czasie kąpieli generalne porządki. Taką kąpiel powtarzam na drugi lub trzeci dzień. Ponieważ jednak kąpiel nie może trwać zbyt długo, organizm potrzebuje wsparcia po kąpieli, które ja dostarczam w formie tradycyjnych metod. Na pewno jest potrzebna zwiększona dawka witaminy C oraz wygrzanie się zwłaszcza w nocy (cieplejsze ubranie się na czas snu, pomocne jest natarcie się spirytusem ;) – klatka piersiowa, plecy, stopy, szyja). Tak rozpoznałem swój organizm i u mnie to doskonale się sprawdza. Od kilkunastu lat nie stosuję antybiotyków, infekcja trwa jeden góra dwa dni, podobnie z katarem i przechodzi. Poza tym funkcjonuję w ciągu dnia normalnie co najwyżej zabezpieczony szalikiem.

Jest jeden ważny! warunek aby taka kuracja działała – regularne morsowanie raz w tygodniu przez cały sezon.
Podtrzymuję dzięki temu sprawność mojego obwodowego układu odpornościowego. Utrzymuję bardzo dobra reologię krwi (info w filmiku z badań), dzięki temu mam bardzo dobre krążenie i ukrwienie organizmu.

Morsowanie wspomaga również spalanie nadmiaru kalorii i zbędnych składników w organizmie spowodowane koniecznością wytworzenia dodatkowej energii cieplnej (stąd pojawia się „generalne sprzątanie – również infekcji”). W ramach profilaktyki dbam również o odkwaszanie organizmu i układu pokarmowego bo stamtąd bierze początek wiele chorób. 90% społeczeństwa ma zakwaszone organizmy, stąd organizmy coraz mniej odporne i coraz więcej chorują.

To są moje doświadczenia, którymi się podzieliłem po raz pierwszy. Jednak każdy organizm jest inny i mechanizmy obronne trzeba dostosować do jego indywidualnych potrzeb i do tego zachęcam. Lepsze deko profilaktyki niż kilo leczenia ;)
Życzę Wszystkim duuuuużo Zdrowia!

Rekreacja morsowa w plażowych warunkach ;)

Temperatury: woda +4,5; powietrze +2,8; wilgotność 52%; prędkość wiatru 0,5 m/s


dzisiejsza plaża ;)


najlepsze miejsce do rozmów ;)

Takie dni też się zdarzają, są w mniejszości ale jednak występują ;) Słoneczko, średnia wilgotność, woda poniżej 5 stopni, aż się nie chciało wychodzić, a jak już się wyszło to nie było pośpiechu z ubieraniem. Można się było jeszcze przy okazji opalić przed sylwestrem ;) . Wspaniałe warunki do czerpania czystej przyjemności z morsowania. Drugą kąpiel z rzędu używałem rękawic i skarpet neoprenowych. Zauważam na przykładzie własnego organizmu, że rozpoczynając sezon, póki się da trzeba przystosowywać dłonie i stopy do zimna. Jednak każdy powinien dla siebie znaleźć granicę przy której zakłada neopreny dla utrzymania komfortu ubierania i swobody czasu przebywania w wodzie. Dla mnie i mojego organizmu wyznaczyłem doświadczalnie trzeci sezon z rzędu temperaturę wody około +5 stopni. Do tej granicy staram się hartować dłonie i stopy, jednak poniżej tej temperatury musiałbym skracać czas kąpieli ze względu na stopy i dłonie. Natomiast reszta ciała jest przygotowana do dalszego przebywania w wodzie stąd wybrałem neopreny. Jednak pamiętajmy, że każdy organizm jest inny i każdy samodzielnie stawia sobie granice których nie chce przekroczyć dla własnego bezpieczeństwa. Wszystkiego co Najlepsze dla czytających w Nowym Roku 2013.

Morsowa Wigilia

Temperatury: woda +5,5; powietrze -1,8; wilgotność 68%; prędkość wiatru 1,2 m/s

Trochę brakuje do wymarzonej zimy czyli mroźnej, śnieżnej i z lodem ;) ale chociaż biała choinka wczuła się w klimat ;) . Tradycyjny opłatek, życzenia i wypieki naszych foczek uszczęśliwiały podniebienia obsługiwane zgrabiałymi i lekko trzęsącymi się dłońmi. Każdy Mors i Foczka wie że to jest ten pożądany stan zziębniętego ciała;) wtedy wiemy, że morsowanie było doooobreeee ;) . Pojawiły się nowe pomysły mniejsze i większe do realizacji w tym sezonie. Wbrew pozorom istotnym dla pozostałej części społeczeństwa nie morsującego sezon zimowy dla Morsów i Foczek jest zbyt krótki. Dlatego trzeba realizować plany szybko bo na horyzoncie w oddali szykuje się do występu Wiosna, jeszcze jej nie czuć ale my wiemy, że połowa sezonu wkrótce będzie za nami, a Pani Wiosna już robi plany ;) . Po Nowym Roku przyspieszamy: morsowe imprezy, każda kąpiel będzie cenna, u siebie lub na wyjeździe, na każdej może się coś ciekawego wydarzyć oby dopisały nam lód, śnieg i mróz. Czego w ramach tego wpisu wszystkim Morsom i Foczkom życzę ;)

Pogoda 16 dniowa

Pogoda Kraków z serwisu

Poradnik

Poradnik – zapisz się na 7 porad